z gazeta.pl

Styczeń 7, 2008

To nieprawda, że w budżecie nie ma pieniędzy na refundację zapłodnień metodą in vitro. To zwykły wykręt ze strony premiera – mówił w Poranku Radia TOK FM Marek Borowski. Według lidera LiD-u, odmowa refundacji tych zabiegów to kolejne ustępstwo premiera wobec Kościoła.

Borowski powiedział, że w krajach, które stosują refundację, wydatki na ten cel są bardzo niewielkie. – To rząd 0,1-0,2 proc. budżetu dla całej służby zdrowia. Marek Balicki, który przygotował w tej sprawie pewne rozwiązania i zrobił wyliczenia, wykazał, że w Polsce mogłaby to być kwota rzędu 90 mln zł rocznie. A na służbę zdrowia wydajemy czterdzieści kilka mld – powiedział Borowski, podkreślając, że – jak w przypadku wszystkich świadczeń medycznych – refundacja kosztów zabiegów in vitro również powinna podlegać pewnym ograniczeniom.

- Zatem stwierdzenia, że nie ma pieniędzy jest zwykłym wykrętem, a w przypadku Donalda Tuska to ustąpienie po raz kolejny Kościołowi – ocenił Borowski. – I trzeba powiedzieć, że ten wizerunek polityka liberalnego i europejskiego, który Tusk wytworzył przed wyborami, doznał uszczerbku – dodał. Jak podkreślił, problem tego, czy na metodę in vitro będzie stać tylko najbogatszych, to – podobnie jak kwestia aborcji – sprawa podstawowa.

Borowski pochwalił premiera za to, że powiedział, jaki jest stosunek rządu do refundacji zapłodnień in vitro.- Dobrze, że powiedział wyraźnie, ale źle, że powiedział to, co powiedział – stwierdził lider lewicy.


z onet.pl

Styczeń 2, 2008
xxx.jpg
Minister zdrowia Ewa Kopacz padła ofiarą złośliwych sms-ów, które mają wysyłać jej koledzy z klubu PO i z rządu – informuje serwis dziennik.pl.

„Dołącz do akcji dobrych serc! Cala Polska zbiera na szampon dla min. Kopacz! Fundacja Samson” – takiej treści sms-y krążą między ministrami. „Samson” to szampon, jakiego działaniu poddany został sobowtór Ryszarda Ochódzkiego, bohatera filmu „Miś” Stanisława Barei. Ochódzki, po jednym użyciu wspomnianego szamponu, stracił swe włosy.

Zbigniew Chlebowski jest zbulwersowany niewybrednymi żartami. – Jeżeli złapałbym takiego, to nakopałbym mu nie powiem do czego – odgraża się szef klubu Platformy. Jak zapewnia, nie będzie składał się na szampon, ponieważ „Ewa Kopacz należy do najbardziej eleganckich kobiet i ma świetną fryzurę” – informuje serwis dziennik.pl.

   

z onet.pl

Grudzień 17, 2007

- Pani minister Hall woli wygodę władzy, znaczy się: swoją wygodę – pisze na swoim blogu w Onet.pl Mirosław Orzechowski, komentując zakup dwóch luksusowych limuzyn przez MEN.

- Minister edukacji powiększa stajnię 11 resortowych limuzyn o kolejne dwa luksusowe volkswageny. Resort Katarzyny Hall wyda na auta 240 tys. złotych i kolejne tysiące na ich utrzymanie – pisze Orzechowski. Dalej wyjaśnia że niewiele poczynań Pani Minister „miało rzetelne merytoryczne, edukacyjne podłoże”.

Wypomina między innymi, że „przywróciła w ministerialnej Izbie Pamięci portrety komunistycznych zamordystów, uznając, że zawieszenie ich wizerunków w gronie ministrów edukacji niepodległej Polski jest uzasadnione i ma charakter edukacyjny”.

Orzechowski przypomina, że „za kadencji wicepremiera Romana Giertycha oddaliśmy dwa samochody, ponieważ ministerstwo postawiło na oszczędności. Kiedy moja stara Lancia Kappa miała już poważne problemy motoryczne, postanowiłem, żeby sprowadzić z Włoch używany, ale remontowany we włoskiej fabryce, silnik. Pieniędzy brakowało na wszystko.”

- Pani minister Katarzyna Hall z pewnością nie zwiedziła gmachu podległego jej ministerstwa, bo wiedziałaby, w jakich warunkach pracują urzędnicy, że im wyższe piętro, tym warunki gorsze. Wreszcie, że pensje w MEN są skandalicznie zaniżone w stosunku do innych resortów – dodaje Polityk LPR.


z gazeta.pl

Grudzień 17, 2007

irak1.jpg

Jest bliżej do porozumienia między premierem i prezydentem w sprawie terminu wycofania wojsk z Iraku – powiedział po spotkaniu z szefem MON, Władysław Stasiak. Szef BBN nie chciał jednak konkretnie powiedzieć, kiedy wojska zostaną wycofane z Iraku. Jak podkreślił – zależy to między innymi od jutrzejszego posiedzenia rządu i od tego jaki wniosek od rządu dostanie prezydent.

Stasiak dodał, że dzisiejsze spotkanie to zażegnanie konfliktu, który przez ostatnie dni był na linii premier-prezydent, po wypowiedziach dotyczących końca irackiej misji.

Wcześniej Stasiak mówił w Radiu Zet, że prezydent jest gotów rozmawiać o wycofaniu wojsk z Iraku w 2008 roku. Chciałby jednak mieć pewność, że jest to uzgodnione z naszymi partnerami. Trzeba to zrobić porządnie – dodał.

Władysław Stasiak powiedział, że nie chciałby, żeby nasze wycofanie się z Iraku nie było ucieczką. Prezydent chce, żeby rozmowa nt. wycofania się z Iraku zawierała wszystkie elementy wycofania się. Powinien poznać stan uzgodnień ws. wyjścia Polski z Iraku, np. wymogów bezpieczeństwa, stanu uzgodnień z naszymi partnerami.

Wczoraj premier potwierdził, że rząd chce wycofania wojsk z Iraku do końca października 2008 roku i taki wniosek przedstawi prezydentowi. W odpowiedzi na to minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński mówił: – Prezydent jest przeciwny wycofaniu polskich wojsk z Iraku do października 2008 roku. Nie sądzę, żeby podpisał taką zgodę – powiedział Michał Kamiński. Minister Kancelarii Prezydenta dodał, że Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i ma prawo oczekiwać, że będzie uczestniczył w dyskusji na ten temat – powiedział Kamiński.

Premier przypomniał, że mandat polskich wojsk w Iraku kończy się 31 grudnia. Jeśli prezydent nie podpisze wniosku o przedłużenie mandatu do końca października, wojska będą musiały zostać ewakuowane do końca grudnia br.


z interia.pl

Grudzień 15, 2007

dddd1.jpg

Pitera daje ministerstwom czas do wtorku na ujawnienie transakcji kartami kredytowymi

Do wtorku wszystkie ministerstwa maja wysłać do Kancelarii Premiera wydruki ze służbowych kart kredytowych ministrów, wiceministrów i dyrektorów generalnych – dowiedział się „Wprost”. Następnie ujawni je pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją Julia Pitera.

Na pomysł ujawnienia zakupów, jakie z państwowych pieniędzy robili politycy i wysocy rangą urzędnicy ministerstw, wpadła minister ds. przeciwdziałania korupcji Julii Piterze.


z dziennik.pl

Grudzień 10, 2007

hall1.jpg

Sprawa religii na maturze wywołała pierwszy poważny konflikt w rządzie Donalda Tuska. Premier udzielił ostrej reprymendy minister edukacji Katarzynie Hall, która spotkała się z arcybiskupem Nyczem i wspólnie z nim ogłosiła, że prace nad tym zagadnieniem będą kontynuowane. A w niedzielę szef klubu PO Zbigniew Chlebowski oświadczył, że decyzja w sprawie religii na maturze nie zapadnie szybko.

Co mówił w piątek premier? „Nie ma mowy o ostatecznych ustaleniach. Decyzje o tym, jak będzie wyglądała matura w szkołach, zapadną w łonie rządu, a nie w czasie rozmów ministrów z osobami spoza rządu” – stwierdził Tusk w czasie piątkowej wizyty w Watykanie.

Wszystko zaczęło się od wypowiedzi wiceminister edukacji Krystyny Szumilas, że nowy rząd porzuca ten odziedziczony po PiS-owskiej ekipie temat. Potem była ostra reakcja Kościoła i dementi minister Hall. Wreszcie czwartkowy komunikat po spotkaniu Hall – abp Nycz i zawarty tam twardy, bezwarunkowy punkt trzeci końcowego komunikatu: „Przewidywane są dalsze prace umożliwiające zdawanie religii na maturze jako wybranego przedmiotu dodatkowego”. A więc nie „czy”, ale „kiedy”.

Wypowiedź szefa rządu idzie jednak w odwrotnym kierunku. Tym bardziej że rzecznik rządu Agnieszka Liszka nie potrafi powiedzieć, kiedy ministrowie zajmą się sprawą. „Zgodnie z deklaracją pana premiera będzie to decyzja rządu, a nie ustaleń pani minister z Kościołem. Ale nie wiem, kiedy” – mówi DZIENNIKOWI Liszka.

Jeszcze ostrzej niż premier Tusk mówił w Radiu ZET wyraźnie poirytowany szef klubu PO Zbigniew Chlebowski: „Nie sądzę, żeby w krótkim czasie była akceptacja rządu dla tego rozwiązania” – powiedział.

W rozmowie z DZIENNIKIEM Chlebowski dopowiada: „Wypowiedź premiera w Rzymie była pogrożeniem palcem minister Hall, na pewno nie była skierowana przeciwko abp. Nyczowi. Nawet jeśli minister zdecydowała o kontynuacji prac, to najpierw powinna powiedzieć o tym premierowi. Szef rządu nie może się o tego typu ustaleniach dowiadywać z mediów!”

Wyraźnie widać, że cała historia jest PO nie w smak: „To zrozumiałe, związane z liberalną tożsamością tego środowiska. Ale też polityczna gra o zachowanie równowagi między sferą świecką a religijną. Platforma nie jest zainteresowana budowaniem konfliktu z Kościołem, ale nie chce też, by Kościół wchodził zbyt głęboko w sprawy państwa” – ocenia socjolog prof. Antoni Kamiński.

Co na to minister Hall? Milczy. Nie odpowiada na prośby o rozmowę. Może dlatego, że premier wyraźnie podkreślał w Watykanie, że telefonicznie rozmawiał z nią w tej sprawie. Milczy także arcybiskup Nycz.

Oficjalnie rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch stara się łagodzić sytuację. „Celem tej rozmowy nie było podejmowanie decyzji, to było typowe spotkanie robocze. Co do kształtu rozporządzeń i instrukcji, to w istocie decyduje o tym strona rządowa” – mówi DZIENNIKOWI ksiądz Kloch. Przewodniczący Komisji Konkordatowej bp Tadeusz Pieronek podkreśla jednak, że choć rząd ma prawo zdecydować o zaniechaniu prac nad wprowadzeniem matury z religii, jednak powinien o tym poinformować Kościół w czasie spotkania Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.

Ale komisja to kolejny problem. Biskupi chcieliby pilnego jej zwołania, jednak nie mogą nawet o to poprosić. Rząd do tej pory nie wskazał bowiem swojego współprzewodniczącego.


z Interia.pl

Grudzień 3, 2007

Wicepremier i minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna zamierza zaprosić Jana Rokitę do współpracy w rządzie – dowiedziała się „Gazeta Krakowska”.

- Teraz możemy zrealizować wielkie marzenie Rokity: zdecentralizować państwo. Mamy cztery lata, możemy przekazać władzę samorządom. Będę z Rokitą rozmawiać, czy chce to marzenie realizować – miał według dziennika powiedzieć Grzegorz Schetyna.

Jak czytamy w gazecie, Schetyna rozmawiał już na ten temat z premierem Donaldem Tuskiem. Jan Rokita może dostać propozycję w ciągu kilku tygodni.

- Rokita nie wejdzie do rządu – ocenia bliski współpracownik Rokity, poseł PO Jarosław Gowin. – Mógłby przygotować założenia do decentralizacji państwa, ale jako niezależny ekspert – twierdzi.

Gowin sugeruje, że mogłoby się to odbyć we współpracy z jakąś organizacją pozarządową, np. Instytutem Spraw Publicznych lub krakowskim Ośrodkiem Myśli Politycznej. – Rokita wróci do polityki. Kiedy to zrobi, będzie miał gotowy plan swojego funkcjonowania w niej. Nie będzie potrzebował niczyjej pomocy, dlatego nie zrobi tego na pewno przy okazji propozycji Grzegorza Schetyny – ocenia Gowin i podkreśla, że nie ustały jeszcze powody, dla których Rokita odszedł z polityki.

Gazeta przypomina, że J.Rokita podjął tę decyzję po tym, jak jego żona została doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. kobiet.

Zdaniem sekretarza małopolskiego regionu PO Grzegorza Lipca, Rokitę może skusić to, że miałby się zajmować reformą samorządową. – Ale przecież mniej lub bardziej ważne ministerstwa już zostały obsadzone, więc co to musiałaby być za posada, by Rokita się na to zgodził – dodaje po chwili.

„Gazecie Krakowskiej” nie udało się skontaktować z J.Rokitą.

Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

<!– –>


z Onet.pl

Listopad 30, 2007

Szef PiS Jarosław Kaczyński skrytykował w Szczecinie sposób w jaki dzień wcześniej zostali powołani nowi wojewodowie przez premiera Donalda Tuska. – Nic nie wiemy o jakichkolwiek procedurach powoływania – powiedział szef PiS. Jego zdaniem, ostatnie posunięcia rządu oznaczają, że „PO rozpoczyna wojnę z prezydentem”.

- Mamy do czynienia z aktem jednorazowego powołania wojewodów i nic nie wiemy o jakichkolwiek procedurach. Ja przypomnę, że w wypadku PiS to trwało dłużej, dlatego, że stosowano procedury – powiedział były premier na konferencji prasowej w Szczecinie. Nie wiem, czy te osoby są kompetentne, czy nie. Sprawdzimy to – zaznaczył.

Dodał, że gdy to on jako szef rządu powoływał wojewodów, kandydaci musieli zdawać egzaminy, byli też sprawdzani przez odpowiednie służby. Zdaniem J. Kaczyńskiego, obecnie „mamy do czynienia z zupełnie inną praktyką odrzucającą względy merytoryczne”.

- Nie wiem, czy to jest kwestia bardzo krótkiej ławki, czyli nie mają z czego wybierać, i muszą brać tych, którzy są, czy to kwestia całkowitego lekceważenia tych względów, kwestia pewnego rodzaju niechęci do państwa – powiedział prezes PiS.

Zdaniem J.Kaczyńskiego, premiera Tuska i jego środowisko charakteryzuje „pewien dystans do polskiego państwa”. – Coraz bardziej się obawiam, że to, co Donald Tusk mówił 20 lat temu, że dla niego polskość „to nienormalność” jakoś się w tym dystansie przejawia – dodał.

Analogiczne do powołania wojewodów wydarzenie określił czwartkowe zwolnienie szefów oddziałów regionalnych ZUS. Przypomniał, że obejmowali oni swoje stanowiska po konkursach. Nastąpiła tutaj zwykła polityczna błyskawiczna czystka – zaznaczył.

B.premier ocenił także , że pod rządami PO „zaczyna się niepotrzebną i skrajnie szkodliwą dla kraju wojnę z prezydentem. – Polityka tworzenia konfliktów z prezydentem – choć w konstytucji jest w sposób oczywisty zapisane, że ta współpraca jest konieczna – obniża nasz prestiż – powiedział.

W jego opinii, pierwsze posunięcia rządu Donalda Tuska podporządkowane są interesom politycznym „establishmentu reprezentowanego przez PO” i ambicjom prezydenckim premiera.

- Chodzi o różnego rodzaju zapowiedzi. O to, że jedni ministrowie mówią jedno, drudzy – drugie. Premier mówi co innego niż ministrowie, zaczyna się niepotrzebną i skrajnie szkodliwą dla kraju wojnę z prezydentem, doprowadza się do sytuacji różnego rodzaju despektów, jak niestawienie się na wezwanie (prezydenta) ministra Sikorskiego – mówił J. Kaczyński.

Zaznaczył, że ma nadzieję, iż społeczeństwo z czasem zorientuje się, jak bardzo pomyliło się, wspierając Platformę Obywatelską w październikowych wyborach. – Ten proces, jakby odkrywania rzeczywistości, już się zaczął, nawet szybciej niż sądziliśmy – podkreślił.

Zapewnił, nie było w Polsce najmniejszych zagrożeń dla demokracji dlatego, że PiS nie chciało tworzyć tych zagrożeń i dlatego, że nawet gdyby chciało, to byłoby to zupełnie niemożliwe.

Prezes PiS ocenił natomiast, że PO „ma taką siłę, takie poparcie, także w mediach”, że jeśli by chciała, to „może zagrozić demokracji”.

Pytany o czwartkowy konflikt w sprawie planowanego spotkania prezydenta z ministrem SZ Radosławem Sikorskim, J. Kaczyński powiedział, że Sikorski jest „człowiekiem niedojrzałym, by pełnić takie funkcje”. Zaznaczył też, że premier Tusk poparł go, stwierdzając, że nieprzybycie do pałacu prezydenckiego ministra odbyło się za jego wiedzą. – To marsz ku prowadzeniu wojny – podkreślił szef PiS.

Jak dodał, jego zdaniem w tej sytuacji ewentualne przeprosiny Sikorskiego prezydentowi do niczego nie są potrzebne.

Pytany o nominację b. minister spraw zagranicznych Anny Fotygi na szefową Kancelarii Prezydenta, powiedział, że wszelkie łączenie tej nominacji z ostatnimi wydarzeniami jest całkowitym nieporozumieniem. – Taka decyzja zapadła już wiele miesięcy temu. Było wiadomo, że pani Fotyga zrezygnuje ze stanowiska w MSZ, bo trudno jej było wytrzymać niesłychany, skrajnie niesprawiedliwy, grubiański atak na nią, takie damskie bokserstwo uprawiane przez znaczną część mediów. Brat chciał z nią współpracować u siebie” – zaznaczył.

Ktokolwiek by został szefem kancelarii to nie będzie miał wpływu na tych, którzy w tej chwili prowadzą do konfliktów, a do nich prowadzi Donald Tusk i jego rząd. To ich pomysł na uprawianie polityki, na zbliżanie się do sukcesu wyborczego. Pałac prezydencki żadnych konfliktów nie chce – powiedział b. premier.

Podkreślił, że prezydent musi np. zareagować na takie pomysły jak jednostronne ustępstwa wobec Rosji. – Świętym, konstytucyjnym obowiązkiem, a także moralnym prezydenta jest zabrać głos w takiej sprawie. Jest oczywiste, że jeśli prezydent wzywa ministra, to minister ma przyjść. Jeśli nie może, to powinien poprosić o zmianę terminu. Pan Sikorski tego nie zrobił – dodał.

J.Kaczyński powiedział, że w sprawie interpretacji incydentu związanego z zaproszeniem prezydenta dla Sikorskiego nie ma osobiście wątpliwości, że prawdę mówią urzędnicy Kancelarii Prezydenta. O drugiej stronie powiedział: Sympatyczni ludzie, ale straszne kłamczuchy. Nie sprecyzował o kogo chodzi, powiedział jedynie że ma na myśli „wąskie środowisko gdańskie”, i nie chodzi w tym przypadku o Sikorskiego.

Jako populizm określił decyzje rządu w sprawie zmniejszenie budżetu Kancelarii Prezydenta. Czystą propagandą nazwał też podróże Tuska rejsowymi samolotami. „Wszystkie kraje, nawet małe jak np. Litwa, mają samoloty rządowe. To czysta propaganda, że się z tego rezygnuje, chyba że Donald Tusk obawia się do nich wsiadać, bo mają one swoje lata. To wtedy oznacza, że trochę mu serca brak do rządzenia” – dodał.

B. premier zapowiedział, że jeśli PiS wróci do władzy, wprowadzi przepisy, które umocnią pozycje dziennikarzy w redakcjach. W każdej redakcji będzie musiał być udział własnościowy dziennikarzy, by różne ośrodki nie mogły tym wszystkim tak bardzo manipulować – wyjaśnił.

Pytany o inicjatywy budowy rurociągu północnego, powiedział, że jest ona przeciw naszym interesom. Jest poważna szansa na opóźnienie jego budowy, co umożliwiłoby nam uzyskanie zabezpieczenia w dostawach energii do Polski zanim on powstanie, lub być może doprowadzanie do tego, że go w ogóle nie będzie. Byłoby to najlepsze dla Polski, jej stosunków z Niemcami, a także dla Europy – podkreślił. Budowę rurociągu określił jako „aroganckie nieliczenie się przed dwa wielkie państwa nadbałtyckie z interesami wszystkich innych”.

Schetyna: Platforma nie idzie na wojnę

- Platforma Obywatelska nie idzie na wojnę – oświadczył w piątek wicepremier, szef MSWiA Grzegorz Schetyna. Według prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, pod rządami PO „zaczyna się niepotrzebną i skrajnie szkodliwą wojnę z prezydentem.”

- Platforma nie idzie na wojnę. Platforma nie jest wojenna, myśmy wojownicze zachowania zamknęli 21 października przed godz. 23, kiedy było ogłoszenie wyników wyborów. Teraz idziemy na współpracę i wszystkich przekonujemy, że tylko ona ma sens – powiedział dziennikarzom Schetyna.

J.Kaczyński na konferencji prasowej w Szczecinie podkreślił, że „polityka tworzenia konfliktów z prezydentem – choć w konstytucji jest w sposób oczywisty zapisane, że ta współpraca jest konieczna – obniża nasz prestiż”.

W jego opinii, pierwsze posunięcia rządu Donalda Tuska podporządkowane są interesom politycznym „establishmentu reprezentowanego przez PO” i ambicjom prezydenckim premiera.

- Chodzi o różnego rodzaju zapowiedzi. O to, że jedni ministrowie mówią jedno, drudzy – drugie. Premier mówi co innego niż ministrowie, zaczyna się niepotrzebną i skrajnie szkodliwą dla kraju wojnę z prezydentem, doprowadza się do sytuacji różnego rodzaju despektów, jak niestawienie się na wezwanie (prezydenta) ministra Sikorskiego – mówił J. Kaczyński.

Jaj dodał, jest to „w gruncie rzeczy podporządkowane tylko jednemu celowi – interesom politycznym, ambicjom prezydenckim Donalda Tuska z jednej strony, a z drugiej strony interesom establishmentu, który jest reprezentowany przez Platformę Obywatelską”.


z tvn24.pl

Listopad 29, 2007

- W polityce zagranicznej premier powinien być gotów do współdziałania z prezydentem – stwierdza prezes PiS Jarosław Kaczyński, powołując się przy tym na Konstytucję. Jak dodaje, informowanie prezydenta przez premiera to „najniższy poziom współdziałania”.
- Konstytucja mówi wyraźnie, że polityka zagraniczna, to jest taki teren, gdzie współdziałać powinien prezydent i premier, czyli premier powinien być gotów do współdziałania z prezydentem, a w każdym razie powinien go informować – powiedział lider PiS. Jarosław Kaczyński w Opolu spotykał się z kandydatami PiS na grudniowy kongres partii.

- To jest zupełnie oczywiste, najniższy poziom współdziałania to jest informowanie. Nieinformowanie jest aktem – być może – nawet łamania konstytucji – ocenił prezes PiS.

Na pytanie o dalszą obecność polskich żołnierzy w Iraku, były premier zaznaczył, że wbrew opiniom niektórych polityków misja „przyniosła wiele politycznych korzyści” i wycofanie się teraz z irackiej operacji byłoby błędem. – Tracenie tego w tej chwili ze względów wyborczych, a w istocie partyjnych – jeżeli taka decyzja będzie podjęta – jest łagodnie mówiąc niefortunne, żeby nie powiedzieć nieodpowiedzialne – powiedział Kaczyński.

„Partyjne czystki”
Prezes PiS odniósł się również do odwołania szefa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jego zdaniem, była to decyzja polityczna. – Nowa władza, zgodnie z tym co przewidywaliśmy, a niezgodnie z tym co zapowiadała, przeprowadza partyjną czystkę. Akurat pan Paweł Wypych był człowiekiem znakomicie przygotowanym do wypełniania swojej misji, natomiast nie był związany z PO -podkreślił były szef rządu.


z Onet.pl

Listopad 23, 2007

tuslk.jpg

Dokładnie 3 godziny i 5 minut trwało expose, jakie premier Donald Tusk wygłosił w Sejmie, przedstawiając założenie polityki rządu. Tusk powiedział, że mottem tej kadencji będzie słowo „zaufanie”.

Na zakończenie wystąpienia szef rządu zwrócił się do posłów o wyrażenie jego rządowi wotum zaufania.

Ok. 10 minut przed końcem expose premier wywołał wesołość na sali obrad, gdy przekładając kartki, powiedział: „to nie jest ta kartka, na której napisano: »powinieneś kończyć«”. – Droga opozycjo, tak się stało, nasz czas dopiero się zaczyna, a nie kończy – zwrócił się do rozbawionych posłów. W Sejmie ogłoszono przerwę do godz. 14.45. Potem odbędzie się debata nad przedstawionym przez Tuska programem rządu PO-PSL, a głosowanie nad wotum zaufania dla tego gabinetu zaplanowane jest późnym wieczorem.

Posłanka PiS Jolanta Szczypińska powiedziała, że Donald Tusk „prześlizgiwał się po tematach”. Według niej expose przypominało przedwyborcze przemówienie premiera. – Expose było długie, ale to nie przełożyło się na jakość – skomentowała. – Osobiście się rozczarowałam – powiedziała Szczypińska.

- Niespodzianką tego expose jest jego długość – skwitował publicysta Tomasz Lis. Dziennikarz zauważył, że ani razu nie padło słowo „reforma” czy „liberalizm”. Publicysta „Dziennika” Cezary Michalski uważa, że przemówienie było defensywne.

Po expose premiera planowana jest 2,5-godzinna przerwa, podczas której kluby przygotują się do debaty nad udzieleniem rządowi Tuska wotum zaufania. Debata zaplanowana jest na osiem godzin.

W imieniu PiS w debacie głos zabierze prezes partii, b. premier Jarosław Kaczyński. W trakcie debaty posłowie będą także zadawać premierowi pytania. Pytanie Tuskowi zamierza zadać „grubo ponad stu” posłów PiS – zapowiedział szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. Dodał, że PiS chce już w piątek spytać Tuska, „dlaczego PO odchodzi od swojego programu wyborczego”.

Głosowanie nad wotum zaufania dla Rady Ministrów przewidziane jest na godz. 21.00. Przeciw udzieleniu wotum zaufania rządowi Tuska głosować będą kluby PiS i LiD.

Premier mówił, że zaskoczyła go deklaracja LiD o głosowaniu przeciwko udzieleniu jego rządowi wotum zaufania jeszcze przed wysłuchaniem jego wystąpienia na temat programu gabinetu. – Można mieć taką decyzję w środku, że i tak będzie się przeciw, ale można było jednak poczekać na wysłuchanie tego expose. A może mam coś miłego im do powiedzenia – mówił szef rządu.

Koalicja rządowa PO-PSL ma w Sejmie 240 głosów, tak więc nawet przy sprzeciwie PiS i LiD posiada wystarczającą większość. Do uzyskania wotum zaufania potrzebna jest bezwzględna większość głosów (czyli 231).

W sobotę posłowie rozpoczną prace nad projektem ustawy budżetowej na 2008 rok. Zakłada on, że przyszłoroczne dochody wyniosą 281,8 mld zł, a wydatki – 310,4 mld zł, przy deficycie 28,6 mld zł. Projekt został przygotowany przez rząd Jarosława Kaczyńskiego i ponownie przyjęty przez rząd Donalda Tuska.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.